To była niesamowita podróż. Całkowicie zakochałem się w Wietnamie. Tyle w nim zrobiliśmy w dwa tygodnie. W jakiś sposób jazda na rowerze. wydawało mi się, że to tylko niewielka część tego doświadczenia, ponieważ było tak wiele innych rzeczy, które zrobiliśmy. Każdy dzień był wypełniony po brzegi, wyjątkowo dobrze zorganizowany, świetne jedzenie itp. Byłem na kilku wycieczkach rowerowych i myślę, że ta była najlepsza jak dotąd.
Klient
06/13/2022
0 lubi to
Wspomnienia na całe życie
Byliśmy częścią 17-osobowej grupy, która szybko stworzyła bliską więź stworzoną wyłącznie dzięki entuzjazmowi i hojności naszego przywódcy. Nic nie było zbyt wielkim problemem Long codziennie robił wszystko, co w jego mocy, aby upewnić się, że doświadczyliśmy pełnego życia w Wietnamie. Podróż przebiegła jak w zegarku i na żadnym etapie nie czuliśmy, że się spieszymy. Sprawił, że było fajnie nawet wtedy, gdy przejechaliśmy na rowerze 100 km dziennie, pokonując bardzo wysoką przełęcz.
Byliśmy częścią 17-osobowej grupy, która szybko stworzyła bliską więź stworzoną wyłącznie dzięki entuzjazmowi i hojności naszego przywódcy. Nic nie było zbyt wielkim problemem Long codziennie robił wszystko, co w jego mocy, aby upewnić się, że doświadczyliśmy pełnego życia w Wietnamie. Podróż przebiegła jak w zegarku i na żadnym etapie nie czuliśmy, że się spieszymy. Sprawił, że było fajnie nawet wtedy, gdy przejechaliśmy na rowerze 100 km dziennie, pokonując bardzo wysoką przełęcz.
Byliśmy częścią 17-osobowej grupy, która szybko stworzyła bliską więź stworzoną wyłącznie dzięki entuzjazmowi i hojności naszego przywódcy. Nic nie było zbyt wielkim problemem Long codziennie robił wszystko, co w jego mocy, aby upewnić się, że doświadczyliśmy pełnego życia w Wietnamie. Podróż przebiegła jak w zegarku i na żadnym etapie nie czuliśmy, że się spieszymy. Sprawił, że było fajnie nawet wtedy, gdy przejechaliśmy na rowerze 100 km dziennie, pokonując bardzo wysoką przełęcz.
Byliśmy częścią 17-osobowej grupy, która szybko stworzyła bliską więź stworzoną wyłącznie dzięki entuzjazmowi i hojności naszego przywódcy. Nic nie było zbyt wielkim problemem Long codziennie robił wszystko, co w jego mocy, aby upewnić się, że doświadczyliśmy pełnego życia w Wietnamie. Podróż przebiegła jak w zegarku i na żadnym etapie nie czuliśmy, że się spieszymy. Sprawił, że było fajnie nawet wtedy, gdy przejechaliśmy na rowerze 100 km dziennie, pokonując bardzo wysoką przełęcz.
Znakomity, prawdopodobnie najlepszy jak dotąd.